Jak zarządzać czasem martwym podczas meczu?

Daniel Świrski przegrał kolejny zakład ze mną i dlatego też powstał ten tekst. Tym razem, chodziło o to, kto wygra w spotkaniu Bayern-Barcelona w ćwierćfinale Champions League (8-2). Akurat zespół z Katalonii w poprzednim sezonie to dobry przykład tego w jaki sposób nieumiejętnie korzystać z przerw w grze. My jako trenerzy piłki nożnej w dużej mierze skupiamy się na aspektach ściśle piłkarskich podczas meczu. Jak wyglądamy w ataku, jak w obronie? Czy realizujemy to co sobie zaplanowaliśmy przed spotkaniem? Jak gra przeciwnik? Co zrobić, aby mu się skutecznie przeciwstawić? Z drugiej strony, uważam, że nie powinniśmy zapominać o aspektach, na które możemy mieć wpływ, kiedy piłka jest poza grą. To tyle słowem wstępu, teraz już zostawiam was z autorem tego artykułu i jego spojrzeniem na ten temat.

Zanim objaśnimy czas martwy podczas gry, przeanalizujmy, jak wyglądają etapy budowania drużyny. Na początku następuje formowanie, wzajemne poznanie siebie i ustanowienie hierarchii w drużynie. Potem  następuje konflikt, narastają konflikty interpersonalne, zawodnicy zaczynają dostrzegać, kto jest zawodnikiem pierwszego składu, a kto nie. Później następuje normalizacja, drużyna zaczyna akceptować cele wyznaczone przez trenera. Rozpoczyna się działanie, drużyna staje się jednością, osiąga wyznaczone cele, albo nie. Prędzej, czy później przychodzi czas na rozstanie. Praca na stanowisku trenerskim trwa średnio 2-3 lata w danej drużynie, chyba, że trener wymieni większość kadry, wtedy jego praca trwa dłużej.

Tak, jak nie wiemy, kiedy umrzemy, tak nie wiemy, kiedy nas zwolnią. Może podświadomie to gdzieś przeczuwamy, jednak zawsze uważamy, że to jest zły moment. Po zwolnieniu szukamy winnych wszędzie, ale nie u siebie. Postrzegamy wszystko ogólnie, nie zagłębiamy się w szczegóły. Cytując Michała Anioła „nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość” i odnosząc się do klasyka, po czasie rozumiemy, że powodem zwolnienia były cholerne detale.

Być może jednym z nich był fakt, że nie zwracaliśmy uwagi na czas martwy podczas gry. Mecz piłkarski teoretycznie trwa 5400 s, jednak jego dużą część stanowią krótkie przerwy. Warto się zastanowić jak bardzo te kilkusekundowe pauzy pomiędzy grą wpływają na poprawę gry naszej drużyny. Czy przekazywane uwagi mają jakieś znaczenie? Czas efektywny to około 60 minut, zatem można zadać sobie pytanie co się dzieje z pozostałymi 30 minutami? W jaki sposób można je skutecznie wykorzystać?

Często spotykam się z tezą, że przekazując uwagi należy krzyczeć (robi tak większość trenerów). Dajemy upust naszym emocjom, które nie pomagają naszym zawodnikom. Warto tu zadać sobie pytanie, co my jako trenerzy mamy pod kontrolą w trakcie spotkania, czy marnotrawiąc energię, nie tracimy kontaktu z meczem, z naszymi zawodnikami? Skupmy się na aspektach na które mamy rzeczywiście wpływ. Jeżeli nie trzymamy ciśnienia weźmy 2-3 spokojne oddechy, a najlepiej 10 i zacznijmy myśleć racjonalnie.

Okej, ale wróćmy do meritum. Jakie uwagi należy przekazać zawodnikom podczas czasu martwego (przerwa na picie wody, kontuzja zawodnika, niezaplanowana przerwa w meczu, itd). Na pewno musimy zacząć od siebie. Nie możemy mówić naszym zawodnikom, że należy grać spokojnie, gdy chwilę wcześniej nerwowo biegaliśmy przy linii bocznej, bo nie będziemy wiarygodni. Mowa ciała jest niesamowicie istotna. Moim zdaniem to klucz.

Wielu trenerów uważa, że musi przekazać wiele uwag, gdyż w przeciwnym razie będą źle odebrani przez otoczenie. To jest błąd. Nasza drużyna często bez słów odczytuje wskazówki trenera i wie co robi źle. Najważniejsze jest nie to co powiemy naszym podopiecznym, tylko kiedy, w jakim momencie to zrobimy i jakiego tonu i barwy głosu użyjemy. Ilu z nas trenerów zadało sobie ten trud i nagrało swoje zachowanie podczas meczu? Tak aby, przeanalizować czy uwagi, które kierujemy do swoich zawodników są wartościowe. Czasami jedno słowo, wypowiedziane w odpowiednim tonie i w emocjach może lepiej zadziałać niż 15-minutowy monolog. Jakość, a nie ilość.

Wchodząc bardziej w szczegóły, my jako trenerzy powinniśmy mieć strategię na mecz również dla siebie. Grając z rywalem, jaki on jest, czy będzie prowokował mnie, jako trenera i moją drużynę, czy będzie raczej stonowany i czekał na nasz błąd. Na to mamy wpływ i nic nas nie może wyprowadzić z równowagi. Weźmy pod tapetę nienajgorszego trenera ostatnich lat, Hiszpana Pepa Guardiolę. Widać, że cały czas gestykuluje, żyje meczem. Ale na pewno jest to jego strategia na mecz, dzięki takiemu zachowaniu daje upust swoim emocjom i gdy przekazuje jakieś uwagi swoim zawodnikom to widać, że są one wywarzone oraz merytoryczne.

Uważam, że nie powinniśmy być zero-jedynkowi. Nie może być tak, że udajemy kogoś kim nie jesteśmy. Jeżeli jesteśmy bardziej cholerykami to żyjmy meczem, nie siedźmy na ławce trenerskiej, tylko odreagujmy stres, będąc cały czas w ruchu i nie zapominając o oddechach. Jeżeli jesteśmy bardziej flegmatykami, nie ma problemu, siedźmy na ławce trenerskiej, jak Vicente del Bosque, ale w czasie przekazywania wskazówek dla drużyny wznieśmy się na wyżyny i przekażmy to co chcemy z charakterem. Najważniejsze jest, żeby być najlepsza kopią samego siebie, być autentycznym i robić to wszystko, jak hiszpańscy trenerzy z pasją.

Obserwujmy nie tylko naszych zawodników, podczas pierwszych fragmentów meczu, ale też, co robi przeciwnik. Przekazujmy naszym piłkarzom, gdzie przeciwnik zostawia na przykład wolne przestrzenie. Nie reagujmy emocjonalnie na nieudane zagrania naszych zawodników, mówiąc cytuję „co jest”? Mówmy naszym graczom o koncepcjach w ataku i w obronie, które mamy realizować w meczu w oparciu o to, co robi przeciwnik.

Nauczmy naszych zawodników organizować się po wybiciu piłki na aut, tak jak Atletico Madryt, które w takich momentach nie daje się zaskoczyć przeciwnikowi. Ponadto, kiedy jest dłuższa przerwa to są w stanie dokonać szybkich korekcji w trakcie meczu. Nie traktują czasu martwego jako odpoczynku, tylko jest to moment efektywnego zarządzania przez trenera i zawodników, wzajemnych pozytywnych relacji.

Inny dobry przykład to zespół Getafe. Jest to drużyna, która po mistrzowsku zarządza czasem martwym. Specjalnie grają pod faul wybijając przeciwnika z rytmu. W takiej grze czują się idealnie. Sekundy lecą, a oni mają czas na organizację i drużynie przeciwnej bardzo trudno ich zaskoczyć. W statystykach Instatu to oni widnieją na pierwszym miejscu, jeżeli chodzi o najniższy czas efektywny gry. W tym wszystkim nie ma przypadku. Rozmawiając z Olkiem, powiedział mi, że Getafe właśnie w taki sposób trenuje. Trener Bordalas przygotowuje swoją drużynę do różnych wydarzeń meczowych. Jak zyskać kilkadziesiąt sekund w trudnym momencie? W jaki sposób zdekoncentrować przeciwnika? Grasz tak jak trenujesz.

Gdy gramy z bardzo wymagającym przeciwnikiem to powinniśmy wybijać w sposób sztuczny przeciwnika z rytmu i wydłużać przerwy w grze. Jeżeli to my jesteśmy faworytem to powinniśmy dążyć do jak najkrótszych przerw.

Umiejętność utrzymania koncentracji kiedy piłka jest poza boiskiem jest niezwykle istotna. Na najwyższym poziomie często decydują ułamki sekund. Przykłady? Zachowanie chłopca od podawania piłek w meczu Tottenham-Olympiakos czy zaskoczenie zawodników Barcelony podczas rzutu rożnego w rewanżowym meczu z Liverpoolem w rozgrywkach Champions League. To praktycznie niemożliwe zachować koncentracje przez 90 minut, jednak trzeba pracować nad tą umiejętnością, tak aby wydłużyć ten czas do maksimum.

 

 

Powinniśmy nauczyć naszych podopiecznych, aby trzymali napięcie emocjonalne w czasie gdy piłka jest poza grą. Doskonałym przykładem zawodnika, który wytrzymał ciśnienie jest Dani Alves. Jeszcze grając w FC Barcelonie, podczas jednego ze spotkań La Liga, kibice tuż przed wykonaniem rzutu rożnego rzucali w niego bananami. Dani z uśmiechem na twarzy wziął do ręki banana i go zjadł, motywując jeszcze bardziej swoją drużynę do wygranej.

Trener powinien mieć cały czas pomysł na mecz w trakcie jego trwania. Musi ciągle zastanawiać się co już wie o przeciwniku, ale czego przeciwnik nie wie o jego drużynie. Jaką strategię można zastosować, aby dać impuls drużynie do lepszej gry i zaskoczyć rywala.

Szkoleniowiec musi być, jak dobry aktor, posiadać zdolność do wchodzenia w różne role. Jak Diego Simeone, który szaleje przy linii, ale kiedy trzeba udziela merytorycznych uwag. Poza boiskiem jest potulny jak baranek, inny człowiek. Ale wie, że tylko takim stylem może sprawić, że ma posłuch w drużynie i w czasie przerw zawodnicy słuchają go z szacunkiem, stojąc w kółku. Przeciwieństwem jego zachowania jest przykład Quique Setiena za którego kadencji, drużyna nie była jednością i podczas przerw każdy stał, gdzie mu się podobało.

Priorytetowe powinny być nasze pozytywne relacje z zawodnikami, bo wiadomo, że w przypływie emocji dany zawodnik, który niekoniecznie nas lubi  może do nas powiedzieć o jedno słowo za dużo. Jako trenerzy powinniśmy ważyć słowa, kiedy chcemy kogoś ocenić negatywnie. Po analizie wideo może okazać się, że nie mieliśmy racji. Wtedy wiadomo stracimy dobry kontakt z zawodnikiem. Dlatego lepiej być obserwatorem, a nie sędzią, tylko wtedy uwagi przekazywane podczas czasu martwego będą efektywne. Owszem krytykujmy, ale tylko wtedy, gdy mamy więcej czasu, w innych sytuacjach mówmy krótko i treściwie.

Jakim aspektami możemy jeszcze zarządzać kiedy piłka jest poza boiskiem? Czasami jedno słowo w kierunku ławki rezerwowych przeciwnika, może sprawić, że wywołamy u nich emocje. Pozytywne albo negatywne. W zależności od tego co chcemy osiągnąć. Czy potrafimy sprawić, że nasza ławka rezerwowych nam rzeczywiście pomaga? Nasz sztab szkoleniowy, gracze rezerwowi mają rolę drugoplanową, ale bardzo istotną, jeśli ich odpowiednio wykorzystamy. Jaką mamy więź z kibicami? Czy są oni w stanie nas wesprzeć w trudnym momencie? Poprzez mowę ciała możemy ich pobudzić do działania. Jak prezentuje się sędzia? Unai Emery mówił o tym, że na ogół zespół gospodarzy ma 20% przewagi jeżeli chodzi o sędziowanie. Czy jesteśmy w stanie to wykorzystać? I odwrotnie, kiedy gramy na wyjeździe czy potrafimy zarządzać tym aspektem, tak aby nie zostać skrzywdzonym przez sędziego? Powyższe umiejętności mają olbrzymie znaczenie, a są bardzo rzadko poruszane na kursach trenerskich, dlatego też warto zadbać o samorozwój, refleksje na ten temat, tak aby być po prostu lepszym trenerem.

Więcej od: Aleksander Kowalczyk

Subskrypcja grupy Fútbol Español

Nowość na rynku trenerskim! Chcesz być na bieżąco z najnowszymi trendami w...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *