Rozmowa z Sergio Rodríguezem

Czym dla Ciebie jest piłka nożna, jaka jest Twoja filozofia gry?

Każdy trener ma swoje preferencje, ale ja nie chcę się na nic zamykać pod tym względem, jestem bardzo elastyczny jeżeli o to chodzi. Nie uważam się za trenera, ani ofensywnego, ani defensywnego. Muszę jednak przyznać, że lubię kiedy moje drużyny znajdują się w równowadze. Oczywiście pojawiają się momenty w meczu, w którym tego elementu brakuje, jednakże, zawsze dążymy do tego, aby przeciwnik nie mógł nas zaskoczyć w prosty sposób.

Tak naprawdę najważniejsi są zawodnicy. To ich cechy wyznaczają nam sposób w jaki chcemy grać. Jeśli masz swoją wymarzoną ideę gry, ale nie posiadasz do tego zawodników, to bardzo trudno będzie osiągnąć upragniony efekt. Dlatego też, zależy mi, aby mój zespół był wszechstronny, tak aby odnajdywać się w różnych scenariuszach gry. Być skutecznym zarówno w kontrataku, jak i grze pozycyjnej, potrafić odnaleźć się w grze bezpośredniej, etc. Dodatkowo, rozgrywki w których uczestniczymy wymagają od nas, abyśmy dobrze funkcjonowali w różnych kontekstach. Rywalizując na mniejszym boisku z przeciwnikiem, który ma dobrze dopracowane zbieranie drugich piłek czy grając z wymagającym rywalem, gdzie nie mamy możliwości posiadania piłki przez dłuższy czas. Czasami wystarczy, że zmienisz dwóch, trzech zawodników w pierwszym składzie i sposób gry zespołu będzie zupełnie inny.

Bardzo ważne jest, aby wyposażyć zawodnika w narzędzia, które pozwolą mu odnaleźć się w różnych sytuacjach meczowych. Dobry moment na tego typu pracę to okres przygotowawczy. Zaś w trakcie rozgrywek ligowych, musimy dążyć do tego, aby treningi w danym mikrocyklu były jak najbardziej zbliżone do tego co napotkamy w najbliższy weekend.

Jak wygląda Twoja metodologia pracy?

Początek każdego tygodnia jest niezwykle intensywny. Musimy przygotować odpowiedni plan na każdy mecz, a następnie dobrać odpowiednie środki treningowe. Definiujemy w jaki sposób chcemy zachować się w każdym momencie meczu. Możemy podzielić nasze ćwiczenia na dwie kategorie. Pierwsze, które obowiązkowo pojawiają się w każdym mikrocyklu, gdyż są odzwierciedleniem naszej gry oraz drugie, które przedstawiają sytuacje meczowe w kontekście najbliższego przeciwnika.

W poniedziałek dzielimy zespół na dwie grupy. Zawodnicy, którzy grali realizują trening regeneracyjny z trenerem od przygotowania fizycznego, zaś reszta graczy trenuje ze mną. Dzień po meczu zawsze staram się być bardzo blisko osób, które nie grały. To bardzo ważne, aby pracować z nimi na takich samych obrotach jak z resztą drużyny. Nie jest to łatwe, przede wszystkim po przegranym meczu, kiedy to zawodnik może być mniej zmotywowany. Kluczowe jest, żebyśmy my jako trenerzy dali im odczuć, że są dla nas tak samo ważni jak reszta zespołu. Oni po prostu zasługują na takie traktowanie. Uważam to za bardzo ważny aspekt, nigdy nie wiadomo, kiedy będziemy ich potrzebować. To właśnie oni sprawiają, że jest rywalizacja w drużynie, a przez to zyskuje na tym cały zespół.

Generalnie w tygodniu staramy się, aby pracować nad przygotowaniem fizycznym na boisku, unikając wyizolowanych form. Jednakże, dwa razy w tygodniu realizujemy ćwiczenia prewencyjne w grupie, tuż przed rozpoczęciem treningu. Oprócz tego, każdy z zawodników ma swój indywidualny plan i wykonuje poszczególne ćwiczenia we własnym zakresie. Cały czas monitorujemy również obciążenia treningowe. W ostatnim czasie, jako że zbliżamy się do końcówki sezonu, nasze treningi są krótsze, jednak bardzo intensywne. Z drugiej strony, były momenty w tym roku, kiedy to wydłużaliśmy czas trwania treningu, zwiększając przerwy wypoczynkowe, ale również obciążenia.

Na ogół w czwartek i sobotę lubimy rozpocząć treningu od techniki kolektywnej, gdzie wplatamy koncepcje, które mogą być użyteczne w najbliższym czasie. Pracujemy nad tzw. nawykami w grze, na przykład: orientacja ciała, przygotowanie na zebranie drugiej piłki, tempo podania, etc. Zależy nam, żeby nie była to część, w której pracujemy nad ogólnikami, tylko cały czas staramy się poprawić aspekty, które szwankują w ostatnim czasie.

Środa i czwartek to dwie główne jednostki treningowe. Korzystamy ze struktur przeciwstawnych przede wszystkim w momentach, kiedy w najbliższym spotkaniu przeciwnik będzie grał w nietypowy sposób. Lubimy również wprowadzać normy w grze, prowokując sytuacje, które mogą wydarzyć się podczas meczu. Co zrobić, kiedy wiemy, że linia obrony przeciwnika gra bardzo nisko? Ograniczamy przestrzeń, tak aby obrońcy nie mogli wyskakiwać zbyt wysoko. Inny przykład to wyznaczanie korytarzy, tak aby sprawić, że dana drużyna musi szybko przesuwać. Każdy tydzień jest nieco inny, w zależności od tego co zrodzi się w naszych głowach, pracujemy nad wybranymi aspektami. Wprowadzamy też zasady, które prowokują stres u danej drużyny. Przykładowo, jedna drużyna przegrywa 0-1, jak zmieni się ich funkcjonowanie, aby dalej dążyć do celu? Lub odwrotnie wygrywają 1-0, ale cały czas musimy utrzymać odpowiedni poziom koncentracji, żeby kontrolować przebieg spotkania.

W piątki na ogół schodzimy z obciążeń, zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Ronda, zarówno takie, które mają na celu rozluźnienie atmosfery lub te, które są ukierunkowane na dany cel techniczno-taktyczny. Oprócz tego, stałe fragmenty gry, poprzedzone wcześniej analizą wideo właśnie na ten temat. W tym sezonie źle wyglądamy w tym aspekcie, dlatego też cały czas staramy się poprawić ten element poprzez odpowiednie korygowanie.

W ostatni dzień przed meczem zaczynamy od analizy video, która jest pewnego rodzaju podsumowaniem tego nad czym pracowaliśmy w całym tygodniu. Podobnie jak w czwartek, pierwsze ćwiczenie to technika kolektywna, zaś następnie trenujemy sytuację 11×11, gdzie w sposób analityczny powtarzamy najważniejsze momenty w grze, stopniowo przechodząc do bardziej dynamicznej formy. Na ogół kończymy grą na mniejszej przestrzeni lub finalizacją, tak aby zakończyć trening na wysokiej intensywności i z dobrymi odczuciami przed meczem. Czasami proszę trenera bramkarzy, aby przygotował ćwiczenie związane z finalizacją, żeby bramkarz mógł doświadczyć sytuacji, które może napotkać w najbliższym spotkaniu.

Jak wygląda wasz dzień meczowy?

Nie lubię gdy zawodnicy pojawiają się na zbiórce przedmeczowej bardzo wcześnie. Wolę, aby spędzili ten czas spokojnie w swoich domach, nie zmieniając ich codziennych nawyków, zaś na 1h 15 min przed pierwszym gwizdkiem stawili się na zbiórce. Kiedy gramy na wyjeździe, zdarza nam się zrealizować 15-20 minutową aktywację, tak aby zawodnicy nie zasiedzieli się w swoich pokojach.

Odprawa przedmeczowa jest dosyć krótka, 10 minut maksimum, zwracając uwagę na najważniejsze kwestie przed danym spotkaniem. Po rozgrzewce, mam również chwilę, aby powiedzieć drużynie kilka ważnych słów. Często korzystam z tego momentu, starając się wyczuć czego potrzebuje moja drużyna tuż przed meczem. Lubię wyodrębnić te dwie przemowy, pierwsza związana bardziej z planem meczowym, zaś druga dużo bardziej motywacyjna. Juanma Lillo bardzo dobrze to robił. Kiedy byłem jego zawodnikiem, potrafił wywołać u nas emocje tuż przed wyjściem na boisko. To jest właśnie sztuka trenera, wiedzieć który klawisz nacisnąć w danym momencie.

Czasami warto oddać również głos zawodnikom. Ich przekaz w niektórych sytuacjach może dużo lepiej trafić do reszty zespołu. Pamiętam w poprzednim sezonie, w kluczowym meczu o awans, tuż przed serią rzutów karnych, że nie powiedziałem ani słowa. Dlaczego? Kapitan drużyn przemówił w taki sposób, że nie trzeba było niczego dodawać. To właśnie nasi zawodnicy są prawdziwymi bohaterami na boisku i to oni muszą czuć czego potrzebują w danym momencie. Motywacja wewnętrzna jest dużo bardziej skuteczna od motywacji zewnętrznej.

Jak postrzegasz stałe fragmenty gry, co według Ciebie jest kluczowe w tym elemencie gry?

To bardzo złożony moment gry, na który składa się wiele czynników. Jednak dla mnie duma jest najważniejsza. Na ogół są to sytuacje 1×1 na przestrzeni kilku metrów kwadratowych i rywal nie ma prawa wymknąć się spod naszej kontroli. Nie mówimy tutaj o sytuacji na dużej przestrzeni, gdzie ktoś poprzez szybkość może nam uciec, tylko o bardzo małej przestrzeni, dlatego też musimy być bardzo czujni. Zdarzają się sytuacje, w których to przeciwnik odda strzał na bramkę, jednak istotne jest, aby nie zrobił tego w komfortowy sposób.

To samo możemy powiedzieć o sytuacjach w ofensywie. Staram się za wszelką cenę wygrać pojedynek 1×1, tak aby pokazać wyższość nad rywalem. Na ogół dobieramy krycie pod kątem warunków fizycznych, dlatego też nie ma wymówek, że ktoś wygrał pojedynek poprzez wzrost. Oprócz tego koncentracja, determinacja, rygor taktyczny to również niezwykle istotne elementy. Jednakże, tak jak powiedziałem wcześniej, według mnie duma jest najważniejsza w tego typu sytuacjach.

Od kilku lat jesteś w klubie, zaczynałeś w drużynie juniorów, a w poprzednim sezonie udało wam się wrócić na poziom Segunda Division. W czym tkwi sukces UD Logroñés?

Wydaję mi się, że klub rozwinął się pod każdym względem. Zarówno organizacyjnym jak i typowo piłkarskim. Widać to też po sztabie szkoleniowym, który z roku na roku staje się coraz bardziej kompletny. Staram się szukać ludzi, którzy są lepsi ode mnie. Osoby, które widzą coś więcej, w wielu sytuacjach inaczej niż ja. Tylko wtedy możemy się rozwinąć. Ważne jest również, aby oddelegowywać poszczególne zadania, tak aby każdy czuł się ważną częścią tego projektu. Jednak, jak zawsze musi być to poparte ciężką pracą. Dodatkowo, zawodnicy muszą czuć wsparcie od trenera i wiedzieć, że to oni są odpowiedzialni za to co robimy na boisku. My jako trenerzy, służymy jako pomoc, tak aby każdy z nich mógł wydobyć z siebie maksymalny potencjał.

Moja przygoda z Logroñés zaczęła się kilka lat temu, kiedy to po zakończeniu kariery piłkarskiej objąłem drużynę najstarszego juniora. Klub obdarzył mnie dużym zaufaniem w momencie gdy pierwsza drużyna znajdywała się w strefie spadkowej do Tercera Divison. Powierzono mi misję ratunkową, mianując  mnie trenerem tego zespołu. Udało nam się wyjść z tego kryzysu i małym krokami piąć się do przodu.

Poprzedni sezon w znaczący sposób różnił się od obecnego przede wszystkim pod względem nastrojów panujących w szatni. Wygrywaliście mecz za meczem, czego owocem był awans do Segunda Division. W nowych rozgrywkach jesteście beniaminkiem i walczycie o otrzymanie. Jako trener w jaki sposób starasz się zarządzać porażką?

Sądzę, że musimy być świadomi naszej roli w nowych rozgrywkach. Starałem się, aby zawodnicy zrozumieli, że porażka jest czymś normalnym, jest częścią naszego procesu. Nie możemy załamywać się po gorszym spotkaniu. W tym sezonie musieliśmy nauczyć się dobrze funkcjonować w trudnych momentach. Możemy liczyć również na wsparcie ze strony klubu, który wierzy w naszą pracę i dzięki temu każdy z nas ma większą pewność siebie. Z drugiej strony nie możemy wpadać w euforię po wygranym meczu, bo jest to tylko mały krok do przodu w naszej długiej wędrówce.

W moim przypadku, pomogło mi moje doświadczenie piłkarskie z przeszłości, aby skutecznie radzić sobie z porażką. Nie używam mediów społecznościowych i staram się nie czytać co piszą o mnie w prasie. Dzięki temu mam wewnętrzy spokój i mogę w 100% skupić się na codziennej pracy. Chodzi o to, aby jak najszybciej mieć czystą głowę, tak aby zawodnik nie odczuł, że wciąż jesteśmy przygnębieni ostatnią porażką.

W jaki sposób starasz się do dotrzeć do zawodnika?

Uważam, że w relacji trener-zawodnik bardzo ważna jest szczerość. W wielu sytuacjach to sam piłkarz prosi Ciebie o rozmowę indywidualną, tak aby poprawić swoją obecną pozycję w drużynie. Na ogół są to momenty, w których to dany gracz ma mało minut na boisku. Zawsze staram się w realistyczny sposób ocenić jego sytuację, niekiedy będąc bardzo bezpośrednim. Mówię prawdę i bardzo często to boli, jednak jest to jedyne słuszne rozwiązanie.

Z drugiej strony, czasami to ja inicjuje rozmowę z zawodnikiem, przede wszystkim w momentach, kiedy widzę, że może dać nam więcej lub kiedy może popracować nad danym elementem.  Uważam, że nie możemy z góry zaplanować tych spotkań, musi odbywać się to w sposób bardziej naturalny, w zależności od indywidualnych potrzeb danego zawodnika. W trakcie sezonu mogą mieć miejsce różne sytuacje. Jednakże, ważne jest, aby porozmawiać z każdą osobą przynajmniej 2,3 razy w trakcie rozgrywek w różnych odstępach czasowych.

My jako trenerzy musimy również zrozumieć, że nie ze wszystkimi zawodnikami trzeba mieć wymarzoną relację i to jest normalne. Każdy człowiek jest inny i z niektórymi graczami, możemy rozmawiać sporadycznie, jednak oni na boisku zawsze trzymają wysoki poziom. Staram się pokazać zawodnikom, że jestem w stosunku do nich otwarty, nie zmuszając nikogo do żadnej konwersacji, gdyż może mieć to negatywny efekt.

W UD Logroñés występuje reprezentant Polski U-21 Mateusz Bogusz, jak oceniasz tego zawodnika?

“Mati” jest obdarzony olbrzymim potencjałem piłkarskim. Jednakże, wciąż może wiele poprawić pod względem taktycznym. W przeszłości grał w zespołach, które dominowały przeciwnika w działaniach z piłką i tegoroczne doświadczenie jest dla niego bardzo owocne jeżeli chodzi o działania obronne. Stanie się zawodnikiem bardziej kompletnym, który potrafi zrobić różnicę w ataku, ale również będzie efektywny w obronie.

W tym sezonie próbowaliśmy ustawiać go na kilku pozycjach, nie tylko w środku pola, ale również na zewnątrz jako fałszywy skrzydłowy, tak aby miał większą swobodę w działaniach ofensywnych. Mateusz miał bardzo dobry początek, jednak w późniejszej części drużyna zaczęła gorzej funkcjonować, co również wpłynęło na jego poczynania. Jako młody zawodnik poprawił również swoją mentalność, co jest niezwykle ważne w tym wieku. Każdego dnia daje z siebie wszystko na treningach, lubi rywalizować. Uważam, że jest to niezwykle istotne i na dłuższą metę wejdzie na jeszcze wyższy poziom.

Jest bardzo agresywny w obronie, nie odstaje od innych w sytuacjach ciało w ciało. Pojedynki główkowe to aspekt, nad którym ostatnio z nim pracujemy. Z drugiej strony, zachęcamy go, aby częściej wchodził w pole karne, gdyż będąc mobilnym zawodnikiem może dać jeszcze więcej swojej drużynie. Ma bardzo dobre uderzenie, dlatego też poprzez zwiększenie ambicji w ataku może poprawić swoje liczby.

Jaki jest Twój styl zarządzania drużyną?

Staram się korzystać z różnych narzędzi w zależności od tego, czego potrzebuje drużyna w danym momencie. Lubię być w środku ćwiczenia, starać się poczuć zawodnika. Jednakże, zdaje sobie sprawę, że są momenty w których to muszę się nieco bardziej odsunąć i spojrzeć na trening z nieco innej perspektywy. Generalnie, jestem spokojną osobą, ale jako trener posiadam różne twarze. Uważam, że mocniejsze reprymendy są bardzo istotne, jednak trzeba je umiejętnie dawkować i wybrać w odpowiednim momencie. Niekoniecznie wtedy gdy nam nie idzie, ale w sytuacjach gdy wygrywamy, jednak mecz może wymknąć się nam spod kontroli. Zdarza mi się podnieść głos w sytuacjach, kiedy powtarzamy złe zachowanie po raz kolejny, tak aby je w końcu wyeliminować.

Z drugiej strony, bywają dni, że masz ochotę zmienić cały zespół po pierwszej połowie. Warto jednak zachować spokój i okazać wsparcie zawodnikom. Gorzej przecież być już nie może, a wciąż mamy 45 minut, aby poprawić sytuację. Trener musi czuć czego potrzebuje jego zespół w danym momencie.

Dziękuję bardzo za poświęcony czas i mam nadzieję, że w przyszłym sezonie również zobaczymy UD Logroñés w rozgrywkach Segunda Division!

 

 

 

 

 

 

Więcej od: Aleksander Kowalczyk

Fútbol Español on tour

Przez cały lipiec będę jeździł po Polsce, napotykając ludzi o tej samej...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *